Pomysł na weekend – co zwiedzić w Wadowicach, Lanckoronie i Kalwarii Zebrzydowskiej

Wraz z nadejściem wiosny mamy co raz większą ochotę na wypełnianie naszych postanowień noworocznych. Jednym z nich były comiesięczne wyjazdy weekendowe. Jest to o tyle trudne, że mieszkamy w pięknej okolicy, która obfituje w różnorodne atrakcje. Jednak nie chcemy zamykać się jedynie na nasz region. W końcu naszą pasją są podróże. Tak padł pomysł spędzenia kilku dni w okolicach pogórza śląskiego.

Wadowice

Miasto to jest położone w Beskidzie Małym, w połowie drogi między Katowicami a Rabką Zdrój. Jest w Polsce znane dzięki postaci Jana Pawła II, który w Wadowicach urodził się i spędził swoje dzieciństwo. Pierwszym skojarzeniem dla wielu ludzi jest także: Wadowice = kremówki. Ze względu na nasz styl życia takich specjałów nie próbujemy ale jeśli macie ochotę, to na pewno znajdziecie kawiarnię z tym deserem w okolicach rynku.

Gdzie zaparkować?

Jeśli będziecie mieli trochę szczęścia lub odwiedzicie Wadowice poza sezonem to znajdziecie darmowe miejsca parkingowe w bocznych uliczkach odchodzących od rynku. W przeciwnym wypadku najbliższy płatny parking znajduje się przy ulicy Emilii i Karola Wojtyłów.

Zwiedzanie

Pierwszym punktem dla odwiedzających to miasteczko z powodów religijnych jest Bazylika Mniejsza Ofiarowania Najświętszej Maryi Panny – kościół wybudowany w 1808 roku po pożarze poprzedniego kościoła.  Zdecydowanie warto, ponieważ świątynia została odnowiona w latach 2000-2003 i prezentuje się naprawdę okazale.  Wszystkie nawy i kaplice zostały pokryte piękną polichromią przez dwie krakowskie artystki, a w 2010 roku zamontowano nowe organy, będące wotum parafian w intencji kanonizacji Jana Pawła II. Wzrok przyciąga cudowny obraz Matki Bożej Nieustającej Pomocy, który został koronowany w 1999 roku przez Papierza Polaka.

Jeśli nie planujecie wchodzić do świątyni – może skusicie się na wirtualną wycieczkę pod tym linkiem.

Kolejnym miejscem wartym odwiedzenia jest Muzeum Dom Rodzinny Jana Pawła II. Byłam w nim co najmniej 15 lat temu, więc tym razem sobie odpuściliśmy, choć jak sprawdziłam stronę internetową muzeum  i zobaczyłam jak się rozwinęło przez te lata, to teraz żałuję, że nie weszliśmy do środka 😉 Wszelkie informacje na temat godzin otwarcia i biletów wstępu znajdziecie na stronie muzeum pod tym linkiem.

Gdzie zjeść?

Bardzo długo zastanawialiśmy się czy nie wybrać się na pierwsze w życiu sushi w restauracji (domowe już próbowaliśmy) właśnie w Wadowicach, ze względu na bardzo dobre opinie o restauracji Sumo Sushi, znajdującej się zaraz przy placu Jana Pawła II, ale ostatecznie stanęło na restauracji Pestka, co okazało się dobrym wyborem. Pierwszy raz jadłam tam tak soczystą pierś z kurczaka w pysznym sosie cytrynowym.

Mąż był zadowolony z żeberek w sosie BBQ ponieważ były pełne mięsa, co rzadko się zdarza. Dodatki w postaci sałatek też były smaczne.

Nocleg

Na naszą bazę wypadową wybraliśmy gospodarstwo agroturystyczne „Nad Zalewem” we wsi Jaszczurowa, nad zbiornikiem Świnna Poręba. Miejsce to oferuje piękne widoki, kuchnię z pełnym wyposażeniem do dyspozycji gości oraz pomieszczenie z kominkiem. Właścicielka hoduje daniele, na które przyjemnie popatrzeć choć są bardzo strachliwe. Wieś znajduje się 8 km od Wadowic przy drodze nr 28.

Lanckorona

Ta malownicza wieś położona na zboczu Lanckorońskiej Góry (550 m n.p.m.) kusi uroczymi uliczkami pełnymi kolorowych (głównie błękitnych) domków, czystym powietrzem i pięknymi widokami. Nam udało się zobaczyć Tatry, ale podobno przy dobrej pogodzie można dojrzeć krakowski Kopiec Kościuszki.

Będąc w Lanckoronie warto wybrać się w górę, ścieżką biegnąca za Kościołem Parafialnym p.w. św. Jana Chrzciciela z XIV w, aby trafić na ruiny również XIV wiecznego zamku królewskiego, wybudowanego w stylu gotyckim przez Kazimierza Wielkiego.

Wokół zamku wyznaczono kilka tras spacerowych:

  • Dawny Trakt Królewski (oznaczona kolorem czerwonym)
  • Droga na Moczary (niebieska)
  • Droga do Dawnego Kamieniołomu (brązowa)
  • Aleją Zakochanych (zielona)
  • Aleja Cichych Szeptów (żółta)

We wsi jest kilka restauracji – na pewno znajdziecie coś dla siebie. Więcej informacji o Lanckoronie i o polecanej wszędzie Cafe Arka znajdziecie na blogu Marcina Wesołowskiego tutaj.

Kalwaria Zebrzydowska

Będąc w Kalwarii trzeba odwiedzić Sanktuarium Pasyjno-Maryjne, które króluje nad miastem. W jego skład wchodzą: Bazylika Matki Boskiej Anielskiej wraz z cudownym obrazem Matki Bożej Kalwaryjskiej, Klasztor oo. Bernardynów oraz zespół kościołów i kaplic nazywanych dróżkami kalwaryjskimi. 42 obiekty tworzą dwie trasy: Dróżki Pana Jezusa i Dróżki Matki Boskiej. Przejście każdej z nich zajmuje około 3 godziny.

Jeśli traficie na Mszę, możecie spodziewać się ogromnego ścisku w kościele – każdy metr kwadratowy jest pełen ludzi. Warto jednak obejść cały obiekt, ponieważ jest pełen ciekawych zakamarków, korytarzy i kapliczek.

Gdzie zaparkować?

Bezpłatnie zaparkować możecie przy ulicy Lanckorońskiej ok 400 metrów od sanktuarium, natomiast 100 m od wejścia jest duży parking płatny wraz z toaletami.

Gdzie zjeść?

Jeśli nie zależy Wam na wyszukanej kuchni za to macie ochotę na tani, domowy posiłek, polecam restaurację koło Domu Pielgrzyma na terenie sanktuarium. Za posiłek dla 2 osób składający się z 2 porcji barszczu czerwonego, 2 porcji placków ziemniaczanych, schabowego z ziemniakami, bukietu surówek i kapusty zasmażanej wydaliśmy niecałe 30 zł.

Jak Wam się podoba mój pomysł na weekend? A może już byliście w tych okolicach?

Polecam go szczególnie mieszkańcom Krakowa i Górnego śląska, choć warto wybrać się z dalszych regionów kraju – my jechaliśmy w końcu aż z Jeleniej Góry 😉

Na koniec zapraszam Was na vlog, który nagrałam podczas naszego wypadu!